Archiwum lipiec 2004


lip 27 2004 jest slodko..za tydzien bede juz w Polsce...
Komentarze: 4

Slodkie chwile spedzam przy zmietolonej i przybrudzonej kawa ksiazce,o cieplym i milym kolorze slonecznej farbki.Kolo ksiazki odwieczna Ice Tea o smaku brzoskwiniowym.Kolo niej biala,porcelanowa miseczka z pomidorami i feta w srodku.Z Real Playera szczebiocze Gwen Stefani jej slynne 'Don't Speak'.Papuzki cichutko pocwirkuja i tym takze sposobem przekrzykuja 'I can see us dying'.I dobrze - ja nie widze,zeby ktos tu umieral,a tym bardziej ja.
Wlaczam sobie kamerke (tak,tak - mam ja! :D) i patrze na moja pogodna twarz.Jestem zadowolona.Popijam kolejny lyk zimnej herbatki o samku brzoskwini,a zimne kostki lodu obijaja sie o moje zeby.Zamykam ksiazke.Ciepla lza spyla w po policzku,a to jeszcze nie koniec.Jest slodko ^^

A to ja :P (ta rozowa,ma sie rozumiec)

slaba jakosc - wiem [zalecany brak glupich komentarzy] FUU JESTEM !

irma!!! : :
lip 17 2004 do lata,do lata,do lata piechota bede szla.....
Komentarze: 3

Jasne,wibrujace swiatlo pada z okna.Sloneczko sobie swieci promiennie,a moj pograzony jak do tej pory pokoj w polmroku,zrobil sie jasny i kolorowy.Troche wkurza zapach pizma,kiedy to wczoraj godzine produkowalam przy uzyciu kominka i olejku sprzed roku,kiedy to mialam szal na aromaterapie.Znajomosci w tej dziedzinie przydaly sie niejednokrotnie :]
Ale w kazdym razie pizmem slodkim zajezdza.Papugi sie dusza w klatce,a ja,wyrodna posiadaczka paput,nie otwieram okna.
I dobrze im tak.Bo co one maja z zycia.Niech sie pizma nawdychaja,jakas przygode maja :P
Wogole to mnie na rozne kadzidla,pachnidla i inne wonnosci wzielo.Wyciagelam z brazowej szuflady jakies zakurzone olejki i teraz stoja na poleczce,zaraz kolo stosu perfum (cholera jedna,mama moja,zabrala mi moje najladniejsze Chanel i Dior)
I sobie porozrzucalam zasuszone platki roz po biurku (ale ja jestem glupia) oraz zasuszone glowki roz po biurku.Z ta cala sterta ksiazek to troche nie pasuje,ale dupa tam.
Ja tu o moich glupich pomyslach artystycznych,a temat mial byc calkowicie inny.
Otoz za dwa tygodnie rowniutko w Polsce bede :D jak ja sie ciesze :] Trudno to w slowach opisac..
Moze te wakacje nie beda nalezec do moich najlepszych (nauka,dupa,DUPAx100),ale zawsze jakis odpoczynek jest.
A mi sie juz napewno nalezy :] moze i jestem glupia,ale takze i dumna z moich tegorocznych ocen :D poprawilam sie niesamowicie,czyniac jeszcze z siebie najlepsza uczennice w calej (!) szkole.
W polskiej szkole bylo moze 'troche'gorzej.
Dzis byla akademia,a ja oczywiscie nieuswiadomiona,ze jest teatr i robimy jakies kretynskie scenki pobieglam do szkoly i kazda sekunde lekcji spedzilam na kuciu tekstu.No i poszlo :] Co prawda,caly czas sie smialam i chichotalam,ale juz po wszystkim.
Narobili nam okolo stu fotek,ktore moze i umieszcze na tym dupnym blogu.
Pod koniec wreczyla mi moja wychowawczyni (w szkole polskiej) swiadectwo i wlepila do reki jakas chudzine-ksiazke do reki.
Zla,co za gowno dostalam,poszlam do domu i sie okazalo,ze zostalam obdarowana 'Antygona'Sofoklesa.
Dupa tam,ze to juz przerabialismy.Fajnie,bo bede mogla byc aktywniejsza w teatrze,bo niedlugo moze i bedziemy 'Antygone'wystawiac.Fakt faktem,wolalam zbior Seneki,o ktory sie tak gorliwie prosilam,ale nie to nie.Sama se kupie.
Ta chudzina 'Antygona'ma zaledwie 100 stron,z ktorych 50 zo wprowadzenie do tematu.Juz sie nie moge doczekac,az mi stara greke do szkoly wprowadza.Obecnie wykuwam wszystkie lacinskie sentencje,jakie sie tylko nawina (najaktualniejsze - Non Qui Parum Habet,Sed Qui Plus Cupit,Paupere Est) mi pod oczki moje niebieskie.
Ci wariaci w szkole wymagaja jeszcze ode mnie znajomosci francuskiego.A dupa im,nie mam zamiaru uczyc sie tego gowna, sacrebleu,no! ;P kurde ja mam inne problemy na glowie,typu EGZAMINY czy arabski (tak,tak tego jezyka naucze sie indywidualnie,sama dla siebie bede nauczycielka i uczniem).

Kurde zeby mnie bola !!!!!!!!!!!!!!!!!! To pewnie przez ze 3 czekolady,ktore pochlonelam jedna po drugiej dzisiaj..
Ide juz,bo ten zapach pizma doprowadza moja biedna glowe powoli do migreny.
Podsumowanie : takze zostalo mi 2 tygodnie meczenia sie w glupiej szkole niemieckiej,a moj wujecek i ciocia bede za tydzien i przywioza mi kamerke netowa !!! <jupi> Narobie sobie fotek i Wam przesle hhehehhe :D
Adios!

irma!!! : :
lip 11 2004 idealny swiat
Komentarze: 5

Tak sobie siedze i mysle,jakby to bylo,gdyby wszystko szlo wedlug mojej mysli.
Tak pieknie i idealnie.Nie musze zmieniac wygladu.Wiem,ze jestem ohydna,ale nie przypominam tez slynnego 'mutanta po promiennego'.Moglabym byc ewentualnie odrobinke chudsza.
Zamieszkiwalabym moja kochana Olesnice oczywiscie,choc to miasto nie tak piekne jak Nrnberg.Ale Olesnica ma swoj niepowtarzalny urok i czar,a tu przy tych 'Kirchach'z wiezyczkami i mnostwem idiotycznych ludzi jest nudno,smutno i szaro.
Ale zalozmy,ze jestem optymistka :D (Andzia,nie mow nic:P) Moze jestem tylko odrobinke za samokrytyczna (ODROBINKE?!:P)
Wracajac do idealnego swiata - mieszkalabym sobie gdzies w okolicy stawow i ulicy 'Ptasiej'.Ladnie tam.
Moze nie tam,gdzie kokosza sie kurki i pieja koguty,ale w bardziej ucywilizowanej czesci czyli za mostem.
Naturalnie mialabym piekny,duzo ogrodek z mnostwem kotow,psow i krolikow :P Tak sobie bym mieszkala TYLKO z moja mama [i tak teraz mieszkam tylko z moja mama:P] i bylabym najlepiej rozpieszczana jedynaczka [z przyrodnim bratem i przyrodnia siostrzyczka:P].Naprzeciwko mieszkalaby moja babcia i dziadzius.Mieliby jeszcze piekniejszy ogrod od mojego,a ja chodzilabym tam co chwile :) Ulice dalej stalby sobie domek,w ktorym mieszkalby  3 osoby.Moja druga babcia,ciocia moja Asia i jej super maz Piotrus,czyli obecnie WujeCEK :P Krzysiek mieszkalby na drugim koncu miasta,w najlepszym slowa tego znaczeniu :P Zalatwie mu jakas fajna babe ;)  I tak go lubie :D:D
Andzie i Marte wsadzilabym do sasiedniej ulicy,tak ze bym miala wszystkich ktorych kocham blisko.
Tak jak jest i w realu,a nie w marzeniach panny B.,moja siostrzyczka mieszka i mieszkalaby zaraz za mna :D przestalaby kopcic mi wlosow papierosami i rzucilaby tego sataniste,jej super chlopaka Mirka,tak bardzo znanego muzyka,az od Sycowa po Bierutow siega jego wielka slawa :] 2 wsie zwariowaly na jego punkcie :P buhehe  [zarcik :P,a zreszta to cytowalam dziadka ^^ ]
Co by tu jeszcze na sile wepchnac do mojego idealnego swiata..
Moze jakis fajny chlopak? [dawac,kto chetny heheh?:P] Chodzilabym z nim na dlugie,romantyczne spacery kolo zamku i podziwiala nasz piekny rynek.
Tak by mi dla szczescia walneli jeszcze Esprita i Coloseum na srodku Placu Zwyciestwa,to dopiero byloby swietnie :P A no i by naprawili pkp,bo to rozpacz i nedza totalna.
Tata niech sobie mieszka gdzie mieszka,i tak go kocham,ale niech on mi przypadkiem o moich urodzinach wiecej nie zapomni.
Andzik przestalaby sie bac cmentarzy i robilibysmy co pare tygodni nocne wycieczki (ona,ja,Martus + nasi chlopcy [oczywiscie jesli bysmy ich mialy,ale o Martusie i Andzie to nie trzeba sie bac:P] ) w celu mierzenia temperatury na cmentarzu,czy jest mniejsza niz przed jego brama :P No i oczywiscie jesliby sie jakis nam duch na drodze nawinal,to byloby cudnie :)
Ale Andzia to taka boidupa [nie obrazaj sie :P] i nawet w moim idealnym swiecie by sie nie odwazyla hehe ^^
Nawet jak jej o slynnych rakowskich wisielcach i zjawach na gg opowiadam to ona juz umiera :P
A tak odnosnie Rakowa - bym sobie tam w weekendy jezdzila :D wiem,ze to wiocha,ale wiocha ta ma swoj urok i mnie owa wiocha wciaga,zwlaszcza jej lasy ktore obfituja w  przedwojenne cmentarze :P (nie wspomne,ze moja mama grala tam w pilke czaszkami,bo domek obok odkryto dziewietnastowieczne grobowce rodzinne)
Wazna czastka idealnego swiata - brak szlabanow na kompa.Obojetnie co wywine.
Cudne,zloto jesienie spedzilabym na slodkich spacerkach w okolicach zamku i parku.Zimne i otulone sniegiem zimy zaliczylabym na sankach z paczka,przy ksiazkach,a takze przy blasku swiec na wigilijnym stole i licznych balangach (moje urodziny,karnawal,kuligi).Rozkwitajace wiosny kochalabym za uderzajace cieplo,zielen i kwiaty,a w sloneczne lato bawilabym sie na egzotycznych wycieczkach typu:Turcja,Hiszpania,Grecja czy Francja.
I tak wygladalby moj idealny swiat.
Ale to tylko fikcja,wracam do szarej rzeczywistosci..

irma!!! : :
lip 05 2004 'Nic sie nie stalo' kurwa nic
Komentarze: 6

To nic powaznego..

- Halo?
- Babcia?Czesc!
- No czesc Kamciu,jak tam zdrowie?
- A dobrze,jutro ide do szkoly.
- No juz cie gardelko nie boli?
- Nie,juz nie.
- To dobrze.
- Wiem
- (...)
- Widzialas wczoraj euro04 hehe?
- Nie,ale dziadek ogladal.
- A jest dziadek?
- Nie
- A gdzie jest?
- W szpitalu.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

- CO
- No w szpitalu,poszedl do szpitala..
- CO
- Bo nie mogl oddychac,jego serce..
- CO
- Nierowno chodzilo
- CO CO CO
- No serce..gral w tenisa za dlugo,znowu.
- KIEDY WYJDZIE
- Nie wiem,moze za pare dni..
- CO
- No,bo jest podloczony do tych roznych tych..
- CO
- Przyrzadow..
- Czemu mi tego nie powiedzialas na poczatku??!!
- Bo to nic powaznego.

Nic powaznego..

irma!!! : :
lip 03 2004 sie niewolnica czasu znalazla
Komentarze: 3

Uhh coz to byl za niekonczacy sie dzien.Tragedia.
Okolo 4.30 zbudzily mnie ciekawe odglosy dochodzace z kuchni.Moja mama wyjadala resztki slodyczy hehe :] no i dobrze,najwazniejsze ze juz nie kopci mi domu papierosami.
Potem,o godzinie 5.30 zbudzily spiaca krolewne cwierkajace ptaszynki,ktore nie reagowaly na to,ze trzeba sie wyspac.Groszka i Parysek dostali kapciem w klatke i poslusznie umilkly.
15 minut pozniej,Kamilce zechcialo sie siusiu.Wystawila biala stope zza glebiny cieplych kolder i stwierdzila,ze temperatura powietrza w jej sypialni jest za niska.A kaloryferow podkrecac juz nie mozna,bo sie wyda i owa dama dostanie kolejny szlaban na komputerka.
Gdy z trzaskiem przejechal kolo moich brudnych okien poranny autobus,byla godzina 7.14.
Niestety,musialam byc silna terminatorka owego swiata i wywlec sie zza glebin i zakamarkow lozka.
Cicho przeklinajac zmobilizowalam moje paputy do kolejnej porcji porannych wrzaskow i przenioslam sie do sypialni mojej mamy,zostawiajac tam te wredne ptaszyska.
Mama moja cicho pochrapywala,wiec wkurzylam sie jeszcze bardziej i poszlam do kuchni,gdzie napelnilam moja buzie cudownym,pomaranczowym plynem Fanta.
Wrocilam do pokoju i urzadzilam sobie lozko,po czym zasnelam glebokim i twardym snem.
O 8.25 zostalam brutalnie zbudzona przez idiotycznego budzika,ktory wrzeszczy jak kogut.
Obruszona okrzykami tego koguta,moja mama laskawie ruszyla z lozka,a ja uswiadomilam sobie bardzo wazna wiadomosc-bylo mi niedobrze.
Wywloklam sie z tej kupy pierzyn i malutkich roztoczy i poszlam natychmiast do lazienki.
Nastepnie zygnelam sobie zdrowo i stwierdzilam,ze do szkoly polskiej jednak isc musze,a niedlugo bede spozniona.
Musialam [choc nie chcialam,oj nie] isc do tej idiotycznej szkoly,bo pisalam egzaminy,ktore dzieki kreceniu i slodkiemu usmiechaniu sie zdalam bardzo zadowolajaco.
Przez ten caly czas bylo mi niedobrze i nawet nie zorientowalam sie,ze robilo mi sie ciemno przed oczami.
Natychmiast zostalam wyslana przez nauczycielke jezyka polskiego do domu,przy czym padalo,wialo i bylo zimno,a ja w malutkiej,niebieskiej bluzeczce z napisem SEXY ANGEL paradowalam przez te Syberie.
Dowleklam sie jakos do domu,wycienczona i wymeczona (po drodze spotkalam moje kolezanki),rzucilam moja torbe i sama poszlam spac.Na dlugie 4 godziny.
Obudzilam sie w polmroku i zimnicy,mama wtyknela mi do ust termometr i okazalo sie,ze temperatura mojego ciala wynosci 38 i 8.
I tak beznadziejnie toczyl sie ten chory dzien,jak i jego niewolnica.Jestem niewolnikiem czasu,no co ? :P:P

irma!!! : :